Rozmowa z Eweliną Falenciak-Fara

utworzone przez

Ewelina, mieszkasz tu już siedemnaście lat – przyjechałaś jako młoda dziewczyna nieznająca języka, robiłaś różne rzeczy, a dziś prowadzisz spory biznes. To duże osiągnięcie! Ale zanim się spytam jak do tego doszło, zacznę od pytania, dlaczego znalazłaś się w ogóle na Sardynii?

W 2005 roku przyjechałam tu do pracy na sezon. Po dwóch tygodniach poczułam jednak, że to moje miejsce i zdecydowałam, że już tu zostanę. Po sezonie pojechałam do Polski zabrać wszystkie swoje rzeczy, zostawiłam szkołę i wróciłam na Sardynię.

To odważny krok!

Tak, na początku nie było też lekko… Byłam sama, musiałam szybko znaleźć sobie jakieś miejsce, nauczyć się języka i ogarnąć pracę, żeby mieć z czego żyć. Wiele się wtedy działo: pierwsze włoskie miłości, prace w różnych barach czy restauracjach, próby otworzenia własnego interesu.

Czy udało Ci się zwiedzić w tym czasie Sardynię czy przebywałaś tylko w jednym miejscu?

W pierwszych 5 latach pobytu udało mi się zwiedzić dużą cześć Sardynii – został mi jeszcze tylko środkowo-zachodni obszar, ale mam taki „tajemny” plan, związany z kupnem campera i dłuższymi urlopami na łonie natury Sardynii (śmiech). Jak uda mi się go spełnić, to wtedy na pewno ta część wyspy też zwiedzę (śmiech).

Które miejsce na Sardynii lubisz najbardziej?

Oczywiście moje obecne miejsce zamieszkania: La Maddalena. Ale bardzo podobają mi się też małe, urokliwe wioseczki, których na Sardynii jest bardzo dużo.

Co najbardziej podoba Ci się na Sardynii, a co mniej?

Uwielbiam tu praktycznie wszystko: naturę, słońce, sardyńską kulturę czy historię i oczywiście ludzi… można wymieniać i wymieniać.

Co można by tu zdecydowanie poprawić, to komunikacja miejska, która niestety nie jest na wyspie specjalnie rozwijana, co jest – moim zdaniem – wielka szkodą i to nie tylko ze względu na Sardyńczyków, ale i na turystów, dzięki którym przecież duża cześć ludności ma na wyspie pracę.

Jak już mówimy o pracy, to opowiedz proszę, czym się tak dokładnie zajmujesz?

Obecnie razem z mężem prowadzę stocznię CFNAUTICA SRLS. Zajmuję się również wynajmem łodzi i organizacją wycieczek wodnych po archipelagu oraz wynajmem RIB-ów, którymi można pływać samodzielnie.

A poza tym – co dla mnie w tej chwili najważniejsze – jestem mamą czteroletniego malucha.

Łódź Albacora to 15-metrowy Bertram.

To fantastycznie! Ale zakładam, że to też niezłe wyzwanie pod względem czasu i energii. Jak dajesz sobie z tym radę?

Nie będę ukrywać, że jest to czasami trudne, szczególnie w sezonie, kiedy telefony potrafią dzwonić przez 20 godzin na dobę – a mam ich aż trzy (śmiech). Ale jest niania i rodzina, która pomaga, także jakoś dajemy radę. Poza sezonem jest już trochę łatwiej, bo mój synek Piero jest przed południem w przedszkolu a po południu jestem i pracuje w domu. Tu mogę ogarnąć jakieś faktury czy wyceny dla stoczni.

A propos stoczni: w czym się specjalizujecie?

Nasza stocznia ma dość szeroką ofertę, bo obejmuje ona przechowywanie, konserwację i renowację łodzi i jachtów, a także wynajem miejsc postojowych czy dużego sprzętu takiego jak dźwigi czy wózki hydrauliczne. Zajmujemy się też sprzedażą używanych jednostek wodnych. To dużo pracy, ale wykonujemy ją bardzo chętnie i przede wszystkim z sercem (śmiech).

W to wierze! Co mnie jeszcze zainteresowało to wycieczki po archipelagu. Słyszałam też, że są tam dość duże rozbieżności cenowe. Jak to u Was wygląda?

Organizujemy wycieczki łodzią motorową po parku narodowym La Maddalena i po południowej Korsyce. To fascynujący i piękny rejon. Krajobrazy zapierają dech, a my dbamy o to, żeby nasi goście byli zrelaksowani i zadowoleni. Nasza łódź Albacora to 15-metrowy Bertram, na którym spędza się komfortowo czas, ciesząc się równocześnie fajnymi widokami.

Co do dumpingowych cen, to niektórzy stosują niestety nieczyste triki i trzeba na nie uważać. Niektórzy np. sprzedają bardzo tanio bilety, bo nie ma chętnych na dany dzień. Jak się wieść o tym rozejdzie, to jest szał, biletów zaczyna brakować i firmy sprzedają bilety coraz drożej, a te tańsze sprzedane wcześniej są odwoływane. Druga rzecz, na którą trzeba uważać to to, że większość tanich rejsów jest wykonywanych nielegalnie – więc tu jest ryzyko odwołania rejsu lub przerwania go podczas kontroli.

Trzeci wariant niby taniej opcji to sprzedaż dużej ilości biletów na 20-metrowych łodziach za bardzo niską cenę, np. za 55 euro. Tu problemem jest to, że na miejscu się okazuje, że cena biletu obejmuje tylko samą wycieczkę a na pokładzie trzeba za wszystko dodatkowo płacić.

U nas takich rzeczy nie ma. Nasze grupy to 8 do maks. 16 osób co gwarantuje komfort i co najważniejsze: w cenie biletu jest już wszystko. Nasze bilety są przez to oczywiście trochę droższe, ale coś za coś.

wnętrze łodzi

Rozumiem, ale moim zdaniem to ma zdecydowanie więcej sensu. Z tego co się zorientowałam, to nie poprzestajecie na projektach, które już istnieją – macie jeszcze kolejne pomysły na rozwój. Zgadza się?

Tak, dbamy cały czas o to, żeby się rozwijać. Naszym aktualnym celem jest zwiększać naszą flotę, ale poza tym chcielibyśmy w najbliższych latach uruchomić nowy biznes a mianowicie wynajem domów letnich.

No to rzeczywiście dużo się u Was dzieje. Trzymam kciuki, żeby wszystko poszło zgodnie z Waszymi planami!

Zmieniając trochę temat, chciałabym się popytać o Twoje doświadczenia sardyńskie. Np. co doradziłabyś turyście z Polski chcącemu po raz pierwszy spędzić wakacje na Sardynii?

Moim zdaniem ważne jest, żeby mieć jasno sprecyzowane, jak chce się spędzić wakacje: aktywnie czy może całkowity relaks w jednym miejscu… Warto jest poszukać lokalizacji i zarezerwować urlop odpowiednio wcześniej. Oferty ad hoc się na ogół nie sprawdzają, bo mają na ogół bardzo zły stosunek jakości do ceny.

Rozumiem. A czy widzisz jakieś charakterystyczne różnice między Sardyńczykami a Polakami?

Oczywiście. Polacy są moim zdaniem bardziej poważni, zabiegani, mniej się śmieją i mają całkowicie inny styl życia. Sardyńczycy są chyba bardziej elastyczni. Nawet jeśli mają olbrzymie problemy, próbują podchodzić do życia pozytywnie i nie przejmują się tak bardzo.

A znalazłabyś coś, co chciałabyś przenieść z Sardynii do Polski?

Myślę, że Polska i Sardynia to dwa różne światy. Wiele zachowań ludzi warunkuje pogoda, która w obydwu krajach jest różna i dlatego nie da się przenieść ich od tak z kraju do kraju. I tak jest ok.

A czy brakuje Ci czegoś z Polski?

W pierwszej kolejności rodziny. Paradoksalnie czasem brak mi też tego pośpiechu i pozytywnego stresu znanego mi z Polski. A poza tym oczywiście polskiego jedzenia…!

W takim razie życzę Ci abyś znalazła również czas na podróże do Polski i dziękuję za rozmowę.

Dziękuję również!

Namiary dla zainteresowanych:

Noleggio Gommoni&barche (https://www.facebook.com/cfnautica),

Cfnautica SRLS (https://www.facebook.com/cfnauticasrls),

Albacora Excursions (https://www.facebook.com/albacora.excursions.1),

Albacora noleggio occasionale (https://www.facebook.com/albacoralamaddalena)

 

Może chcesz się dowiedzieć więcej?

Kawałek Ligurii na Sardynii

Kawałek Ligurii na Sardynii

Rozmowa z mieszkającą w Carloforte Agnieszką Misiewicz o języku, kulturze i historii tego niezwykłego miasteczka w południowo-zachodniej Sardynii....

czytaj dalej
Non solo Lech – Poznań

Non solo Lech – Poznań

Molte persone in Sardegna pensano soprattutto all’associazione sportiva Lech Poznań, ma da quando sono stati introdotti i voli diretti da Cagliari,...

czytaj dalej
Nie tylko Lech – Poznań

Nie tylko Lech – Poznań

Poznań wielu mieszkańcom Sardynii kojarzy się głównie z klubem sportowym Lech Poznań, ale odkąd uruchomiono bezpośrednie loty z Cagliari, coraz...

czytaj dalej